Translate

sobota, 3 października 2026

195.

Magiczny dom... upomniał się o głaskanie w kąciku fotela przeciągłym gwizdem czajnika...
Przeciskał się między uszy; pomiędzy czerwone liście wyzierał bordowy zachód, 
barwiąc je w jeszcze ciemniejsze, aż spadły.
A dalej było już chłodniej.

Jestem tu bezpieczny?
"Jesteś tu bezpieczny." 
A choć nikt tak naprawdę mi nie odpowiedział; potrzebowałem takiej odpowiedzi, 
a ona niosła się wszędzie. 
I mnie tu przyniosła ze sobą.

I tak minęliśmy grudzień.
To koniec?
"Tak, to już wszystko." 
...

I choć..., "naprawdę" nie było potrzebne.
Unosił się zapach herbaty.
A prawda była z cynamonem.

I co będzie dalej? Powiedz, że będzie pięknie.
"Będzie pięknie i dobrze, na pewno."
...

Tajający śnieg odsłonił uschnięte liście. 
Były tu cały czas.
I tak rozpoczął się marzec.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz