Przeciskał się między uszy; pomiędzy czerwone liście wyzierał bordowy zachód,
barwiąc je w jeszcze ciemniejsze, aż spadły.
A dalej było już chłodniej.
Jestem tu bezpieczny?
"Jesteś tu bezpieczny."
A choć nikt tak naprawdę mi nie odpowiedział; potrzebowałem takiej odpowiedzi,
a ona niosła się wszędzie.
I mnie tu przyniosła ze sobą.
I tak minęliśmy grudzień.
To koniec?
"Tak, to już wszystko."
...
I choć..., "naprawdę" nie było potrzebne.
Unosił się zapach herbaty.
A prawda była z cynamonem.
I co będzie dalej? Powiedz, że będzie pięknie.
"Będzie pięknie i dobrze, na pewno."
...
Tajający śnieg odsłonił uschnięte liście.
Były tu cały czas.
I tak rozpoczął się marzec.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz