Translate

czwartek, 1 października 2026

194.

"Czy Bóg istnieje?"

Wiszące po linach lampiony ocierały się, kołysząc, na wietrze.
Niespiesznie szumiała muzyka, najprawdopodobniej pianino, to dalej... -
Spadło więcej liści, 
nieco więcej niż wczoraj; październik - 
ten tu był kardamonem. Goździkiem.
Niespiesznie podaną herbatą.
...

Było żółto.
"To prawda.
I był późny wieczór."

Ten stąd... miał nieco swojej tęsknoty.
Miał nieco swoich sukcesów.
"Ten mój... był nadal za wczesny."
Myślisz, coś jeszcze się zdarzy?
...

Październik; przeszło trochę kobiet,
jak tęsknot i naraz sukcesów. 
Kwiaty uschły i jeszcze...
I był już listopad, trochę po północy.
"Czujesz..., jest nieco cieplejszy."

Był... stary, miał whisky.
Był resztką wczorajszej herbaty.
Wziął tytoń. I trochę muzyki.
I zmarzłem cholernie w tym wietrze!

"Ja też. Napij się, jeszcze poczekamy."