Mało jest rzeczy piękniejszych, choćby seks najprzedniejszy, jak bywa, święty spokój po dobrej przygodzie, co spotkać, zbłąkanym będąc po nocy, w dal wirującą grę świateł. Z początku tak ledwo, niekiedy, z cicha dostrzegalnie, by z czasem, po łebkach nadrabiając drogi, mieniły się w kojące barwy - za błękitnymi oknami - domów wiszących na sznurkach.
Domy wiszące na sznurkach, po sznurku sięgając nieba, nie wiedzieć, gdzie w górze dokładnie się splotą - to niknąc pode gwiazdami.
A zresztą... te nie istnieją naprawdę. Są jakby cienka granica, jak pocieszenie, być może, jedna ta sama ułuda, co obietnica na wiosnę. To jakby gorąca kawa, tak są odpoczynkiem. Wytchnieniem przed nową podróżą, jak wyczekiwaniem... Bo kiedy noc ta się skończy, staniemy się kimś zgoła innym. Kimś..., to dobre słowo, nikt nas nie spyta o zdanie.
Zaś noc..., bywa, że jest bardzo długa... Że lecą po niej balony, tląc ogniem, jak słońce. Dzieci puszczają latawce - to ptaki. A świeczka... Co i rusz to, jak spojrzysz, ta nigdy nam już nie dogaśnie. To prawda? Nie, to nie może być prawdą. W istocie. Istotnie to tylko ułuda.
Szukamy w niej z rana osoby. Tak jasnej, prawdziwej i niemej, by z czasem, a bywają tacy, mieć po niej tylko nazwisko - czym prędzej kreślone na kartce, jak drobną nadzieję z przeszłości. Czy kiedyś jeszcze ją znajdę? Kogoś obiecałem znaleźć..., tak!
W istocie, niektórych noce bywają tu bardzo długie...
Domy wiszące na sznurkach. Pojęcia z tym nie mam dokładnie, gdzież one na mapie się mieszczą, to równie, jak zliczyć mi próżno obrazów, co dostrzec przyjdzie w ich wnętrzu. Jak książek, co znaleźć je mógłbyś po półkach. Jak ludzi..., co, nocą czytawszy, kreślą kolejny dzień życia. Czy może ono być prawdą? Być może, za dnia, lecz tej nocy...
Domy wiszące na sznurkach. To domy z parasolami, a choćby zechciała takie licha spod deszczu osoba, te, mrugnąć, a w mig się pojawią. Można się uzależnić. Choć noce więc tutaj przesadnie bywają nam, ludziom, długie...,
Tak kiedyś wszystkim się skończą. Jak dawniej, tak z kolejnym wschodem... mozolnie przetrzemy powieki. Spotkamy nowe osoby. Wpadniemy w srogie kłopoty i będzie... na zabój się zakochamy, być może. Gdzieś świeczka spieszniej nam zgaśnie, gdzieś latać będą balony. Gdzieś przyjdzie, że naprzykrzą nam się do bólu najprawdziwsze ptaki! Ha!
A teraz..., czy teraz będzie to prawdą?
...
Ktoś skreśli coś znowu na kartce, pobiegnie gdzieś prędzej zobaczyć...
Domy wiszące na sznurkach.
Dom z błękitnymi oknami.