Translate

czwartek, 25 czerwca 2026

182.

Na małej, zielonej krawędzi gaśnie niebo. Gdzie po nim, w dal... girlandy spadających gwiazd, że, zdaje się, nic po nich więcej nie widać. Gdzieś dalej, być może, lecz tu..., lecz tej nocy, nam - gaśnie niebo... to w małym, marmurowym domku, w resztce światła. Za oknem - w chybiącej się w wietrze latarni, jak w statku - w strzeliście kosmicznym statku - pod niebo... Jak w kwiatach. Jest tutaj coraz mniej kwiatów.
Na małej, zielonej krawędzi, tak drobnej, że ledwie tę... gasną gwiazdy. I księżyc gaśnie za oknem. I dalej, jak dojrzeć, nigdzie to przecież nie zmierza. Gasną wizje. Gdy miłość zgasła ze świata, na małej, zielonej krawędzi..., tam... żadnej krawędzi już nie ma. Gdzieś indziej, być może, lecz tu..., lecz tej nocy, nam - niczego więcej nie będzie.
Nim cały świat zgaśnie do końca, błysk, światło, rezerwa paliwa. Błysk, zapłon - raz - cienie za oknem - niczego więcej... Na czerwień przyćmione lampki - błąd - dwa - błysk, iskry - trzy - raz jeszcze, ostatni, a choć to donikąd..., dasz radę w iskrzeniu zobaczyć - byliśmy tu - na małej, zielonej krawędzi gasło niebo. Gdzieś po nim, w dal... girlandy spadających gwiazd, że... Nic po nich więcej nie widać. 
Niczego więcej.

poniedziałek, 15 czerwca 2026

181.

Jeżeli tworzysz jakikolwiek świat, pamiętaj, co by zostawić weń choćby windę czy kosmiczny statek. Nawet prostą rakietę, parowóz, też pomysł. Samochodzik bez OC, starość. Magiczną latarnię, dziurkę w kapeluszu lub... idzie wymyślać bez końca. Cokolwiek w każdym razie pozwalającego to miejsce opuścić.

sobota, 13 czerwca 2026

180.

Dokąd tupta nocą jeż?

Z lekka zwalniające słońce, z tym pomiędzy nim a w dal się ciągnącą podróżą - niebieski kredens i krzesła. Parująca na zachód herbata. Wiatr do towarzystwa - pomiędzy nim zaś a w dal się rozciągłą... cokolwiek by więcej, będzie to zbyt dużo.
Za ciężko, a...

stałe, niepomierne. Ciche..., usycha z tym drobno przy końcach. Gdyby jeszcze trochę - to znowu, za dużo. I dalej - na zachód - herbata. Śpiący jeż w rogu stołu.

Niebieski kredens i... (bujane), w kącik purpura za oknem. Ciemniejsza, a z czasem płochliwa, okno poddaje granatom. W granatach więc rosną drzewa. Są ścieżki liści po słońcu, nad nimi - po gwiazdach - są ptaki. Właściwie weń tylko je słyszysz. A mówią, że kiedyś tu wrócisz..., być może. Gdy najdzie cię znowu potrzeba, przyjdę, by w czas, że powrócę na zawsze...

po ścieżkach liści, na zawsze na zachód... herbata. Na zawsze, powiedzą ptaki.
Śpiący jeż w rogu stołu, a kiedy otworzy oczy, jak snu zeszłej nocy, tak samo, nic już nie będzie pamiętał. 
Jak snu zeszłej nocy, nie będziesz pamiętał podróży. 
Tak samo.