Translate

poniedziałek, 27 czerwca 2022

113.

Szukając cienia, niemniej istotną jest kwestia, które kawałki mamy zabrać ze sobą na swoją rakietę. Więc raz, by wspominały dobrze Ziemię, lecz i nie zanadto, by się nie rozkleić, a dwa też, by dodawały poczucia pędu w bezgranicznym, jak potrzeba klimatyzacji kosmosie. Tak zatem w walizce warto mieć jeszcze jakąś dobrą książkę, a taką, by nie żałować zostawionych tu uciech, choćby "Lalkę" Prusa. Lema - ku nadziei, że jednak gdzieś dolecimy. Bo dolecimy. I wygodne ciuchy - na długie gapienie się w ścianę, kredki, temperówkę, przypinkę pilota. Pokrowiec "osobiste" - to na rzeczy, którymi nie chcemy się chwalić. Plakat z zachodem słońca (do tej pustej ściany), cztery kostki lodu... Starą animację, dziś gorszącą, to z kolei, by zobaczyć, czy po powrocie nadal taką będzie. 
Bo także kiedyś wrócimy.

I metalową figurkę Chargera z 68.

https://youtu.be/mcU0LnvaZcQ
https://youtu.be/8jdCfWHDgj0

sobota, 18 czerwca 2022

112.

To jedno przypuszczam, gdyby kobiety rządzić miały światem, nie inaczej, jak zmieniłyby się w mężczyzn, jakby po cichu, niepostrzeżenie, lecz, znikąd patrzysz, nagle i bez powiedzenia "To już!". To możliwe, jako że do rządów takich nie inne cechy są wymagane, jak te na tle dziejów człowieczych nazwane męskimi, więc dominacja, agresja, przywództwo choćby... Co z kolei z nami, nic, jak jedno, że przyszło nam by zniewieścieć, sposobiąc się w cechy brane za kobiece.

Dzisiaj kobiety mogłyby rządzić, a to, gdyby tych wiele pokoleń temu do rządów tamtejszych, prócz umysłu, nie grały głównych skrzypiec najprostsze mięśnie. Tak do rozwoju choćby na kilka akapitów wziętej dyplomacji. Dziś - świat grzeczny, ułożony, spisany..., gdzie i na kąt z siłą zamachu są odpowiednie paragrafy. Lecz kiedyś..., mój Boże. Cóż zatem, zdobywać władzę, pozycję w męskim świecie..., gdy na przestrzeni setek mięsień tańczył na przodzie i w głównym oświetleniu. Od mięśnia zależny był byt, nic, jak mięsień z rozumem jedzenie i bezpieczeństwo nam dawał, więc za nim przywództwo, dalej siłę, agresję, dominację. Ot, cechy męskie, bo i mięsień facet najczęściej posiadał. Nim władzę zdobywał. Mięśniem, dziś - zapomnianym, niekoniecznym, topornym, tępym zazwyczaj..., nieważne. Nieważnym, prócz tego, że zostawił nam taką nie inną tradycję umięśnionego męskiego rządu.

Rządu, po który, choć bez siły fizycznej, sięgnąć dzisiaj można, i tak dopominać się będzie od nas tego samego, co zawsze, a co, jak wyżej, przez wieloletnią historię mięśnia brane jest za męskie. Zatem nie zgadzam się z utopią rządzących matek, matriarchatem spełnionym, oazą niewinności. Nic z tego nie będzie, jak tenże sam świat. Takiż sam w kropkę, męski na wskroś, męski z długimi włosami.

czwartek, 16 czerwca 2022

111.

Nieciekawi świata chowają się w swoich domach, niebieskich pokojach z czterema ścianami, miejscowym bluszczem naokoło, w rogach pnącym się - do góry, po prostej... Dalej niebieska ściana. Kremowe meble, brzozowe, doniczka na białej ceratce - granatowe drzewo. Chciałbym mieć jeszcze obraz - trzy duże pomarańczowe słońca, kosmiczny statek w górze. Gwiazdy, noc i płonącą planetę. Kawałek fortepianu.

Mój własny dom - niebieski pokój i bluszcz wystający za okno, na samochód, podwórko i babcine pranie. Myślisz, wszystko to zmyśliłaś, jesteś za wysoko, nie będzie odpowiedzi. Łapiesz latarkę, powoli rzednieją chmury... Widzę księżyc. "O północy minęliśmy Saturna." To wszystko jakby sen, myślisz, wyjmujesz Lema i podróże w kosmos - mój mały niebieski pokój. Nie ma dokąd iść.

wtorek, 14 czerwca 2022

110.

Niekiedy lepsze są stare krzesła nad pulchne, wygodne fotele. Mówimy przez nie nie tyle tylko - "Nie dotknęliśmy jeszcze Saturna.", co że nie mamy nawet lecącej doń uczciwej rakiety. I nikt nie spyta - "Smakowało wam drugie śniadanie?", a my nie musimy odpowiadać - "... i zapodziało się, jak zwykle, w nawale planów konstrukcyjnych.", wychodząc na hipokrytów. Podrapiesz się po brodzie, też nie ujdzie płazem, bo i kto to widział poprawiać się jeszcze w tak wygodnym fotelu?! Na krześle się nie rozwalisz, nie odepchniesz za daleko... Spoglądając pod wieczór na łóżko, nie nastręczysz wyrzutów sumienia.

czwartek, 2 czerwca 2022

109.

Sanie. To jest w istocie dobra rzecz, ale nie mogłyby być to takie zwykłe sanie. Latające, sanie Świętego Mikołaja. Ale nie pocieszne, nie cierpię tego słowa. Więc i nie wyzywające nadto. Myślisz, nie dość im jeszcze zawijasów, a właśnie w nie to chyłkiem pocieszność się wkrada. Więc latające sanie, więc też i nie nazbyt toporne, ale nie gotyckie. Nie wiem dokładnie, jak te powinny wyglądać. Zatem mgliste, stworzone być powinny nie z materii, lecz z gęstej, choć jednak z przezroczystej na drobno energii, ciemno-niebieskiej, a to, żeby wspaniale komponować się z nocą. Dajmy im pojęcie o przestrzeni, żeby decydować mogły o drodze, a to za zgodą woźnicy. Niechże latają zgodnie z myślą, słuchają się właściciela - przeważnie, jakby pies, co niekiedy jest rozumniejszy od pana. 
Tylko jedne jedyne na świecie. Pasujące w południe, obecnością nie niszczące wschodów. Lecące... swoim utopijnym pragnieniem.

poniedziałek, 30 maja 2022

108.

Swego czasu polecono mi nakreślić krótką rzecz o kulturze. Zaniechałem, ale tylko do tego momentu. Zatem...
...

Pisząc życzenia urodzinowe do poszczególnych osób, załatwiamy sobie to zwiększone prawdopodobieństwo, że niekiedy i nam w pustym tym i ciemnym świecie ktoś je, a choćby z przyzwoitości, odeśle.

To miłe, lecz interesowne, dopominające, czepiające się włosów, jak nietoperz w nocy, wyjące, jak wilki, zepsute, jak to jedno zepsucie kojarzące się z robakami. Ciężkostrawne... Dość.

Grzeczność jest miła. A gdyby nie grzeczność, byłbym zbyt oczywiście transparentny. Okazale nie do zniesienia. Kultura taka jest. Jakby dobrze skrojony garnitur. Kończysz wiązać krawat, pingwinie, i wiesz już, że wyglądasz dobrze, i nawet, o ile wiązać potrafisz, to nawet bez lustra.

Lubię starać się mówić więc ładnie. Uważać na przecinki, nie stronić od odległych kropek. Niedopowiadać oczywistości trzema... Bo kto mnie wtedy rozpozna, ba, ja cały czas, cały czas tak naprawdę mówię o tym samym (Pingwin!), używając tychże samych słów.

wtorek, 24 maja 2022

Tchórz

Dziennik pokładowy nr 63 - minęliśmy jakieś niepokojące cienie nad łóżkiem..., prawdziwa miłość bez "ą" i pasję do chińczyka, takiej gry planszowej. Powstało trochę wierszy o rakietach i o zachodzącym słońcu... Teraz idę spać.

Mijają lata, księżyc, wschód..., a dzisiaj był z lekka bardziej różowy. Południe, chmury. Deszcz... Potrąciłem psa. Wieczór. Noc..., obejrzałem prawie wszystkie filmy.

Kolejny wyzuty dzień... Jak co dzień, puste wielokropki..., praca. Nie jestem już bezrobotny. Dom, dzieci..., dom, od niechcenia..., I praca, rytmiczny but za butem - kropka. Noga za nogą..., do taktu - stop - światła. Stukają parasole, po kropce. Padał dzisiaj śnieg.
...

Znudziłem się tym. Nie uciekam już za często w światy sklecone z wyobraźni. To samo. To samo. Ręka, noga, słuch. Oczy. Machanie. Wszystko to machanie, chwytliwe hasło świata. Machasz, a dziś machałem wcale dobrze, byłem "fajnym człowiekiem". Jakże się Pani dzisiaj zmachała... Jak tylko się zamachnę! Machaj żesz szybciej! Machu, machu, mach! Machajka. Machina. Machinacje. Macho - on też macha, tylko trochę lepiej. I wszyscy dzisiaj jakoś tam machaliśmy.

Uczucia, emocje, a byle te lepsze. W istocie, te mnie jeszcze nie znudziły. Ale tak ich mało. Te prawdziwe, patrzysz..., być może nie było to warte... Boże, gdybym mógł, chciałbym czuć cały czas, potem przekonać się... - wcale tak nie chciałem! Wolałem raz, a dobrze. Jeden prawdziwy raz, nie zdążysz się znudzić.
...

"Istotnie, sądzi Pan, że życie jest aż tak nudne?" Tak, właśnie tak, tak właściwie to tak właśnie sądzę, nie inaczej. "Życie ma wiele pięknych atrakcji, powinien sobie Pan znaleźć jakieś atrakcyjne hobby. Jest przecież tyle kobiet, sporty wodne. Nie każde machanie musi być takie samo. A i uczucia inne." Można się upić. "To też rodzaj machania, zaprzecza Pan swoim ideałom." A Pan miał mi pomóc. "Może medytacja, inne wymiary, nirwana... Bo tak dojdziemy, że tylko śmierć Pana wyswobodzi z nudy." Boję się śmierci, to nie wchodzi w grę. "Nonsens, Pan się boi jej stale tak samo, cichutko, po trochu. Jak myszka. To także nudne. Niechże się Pan jej zaboi raz, a porządnie. To coś, jak ta Pańska teoria miłości." 
...

Nie, nie, no przecież. Jest mi tu wygodnie. Bo lubię przewidywalność. A gdy tylko zniknie, tym bardziej przypominam sobie - lubię przewidywalność. Niech tego znowu nie zapomnę. Lubię przewidywalność. To nudne. Ach, jakie to strasznie złe, i jakie nudne. Że lubię...